Akceptacja
Muszę poświęcić temu tematowi więcej uwagi.
Nauczyłam się już tego, że system w którym żyjemy, narzucił człowiekowi metody funkcjonowania całkowicie oderwane od jego pierwotnych instynktów. W skrócie – wszyscy w pewnym stopniu staliśmy się niewolnikami narzuconych schematów.
We mnie od zawsze silnie zakorzenione jest przekonanie, że człowiek powinien starać się być dobry. Problem w tym, że to czasem kłóci się z moją wiarą w wolność – zarówno dla siebie, jak i dla innych.
Mylnie sądziłam, że nie narzucam niczego, kiedy robię to pod przykrywką „dobra”. Dlatego odczucie prawdziwej akceptacji jest dla mnie tak trudne do wypracowania.
Niby temat prosty, a jednak wciąż nieugruntowany we mnie na stałe.
Chciałabym być akceptowana taka, jaka jestem, a jednocześnie sama tej wolności innym często nie daję...
***
Wiele ma to wspólnego z pochopnym osądem, niewłaściwą interpretacją czy nadmierną analizą czyichś zachowań. Po co ? Przede wszystkim po to, by kategoryzować.
Szukamy pretekstu, by kogoś napiętnować krytyczną myślą albo przeciwnie – wyidealizować.
Oczywiście, jeśli intuicja podpowiada: „Uważaj na niego”, to warto się temu przyjrzeć – czasem to po prostu zwykły oszust i łajdak :D
Ale mimo wszystko dobrze byłoby spojrzeć na drugiego człowieka na chłodno. Nigdy nie wiadomo, jakie doświadczenia go ukształtowały.
A wiadomo – z życiowymi lekcjami bywa trudno.
Dlaczego więc tak rzadko bierzemy życie takim, jakie jest? Z prostą intencją i gorącym pragnieniem, by choć trochę być promykiem słońca każdego dnia.
Nawet gdy przychodzą chmury – może warto przyjąć je bez strachu, bez analizy, co przyniosą, i bez niepotrzebnego lamentu, kiedy już się pojawią.
Intencja i akceptacyjne nastawienie z nutą radości w sercu… <3
Brzmi banalnie? Spróbuj sam. Mnie jak dotąd nie wychodzi. Ale kto powiedział, że od razu wyplewię z siebie stare, średniowieczne konwenanse o byciu posłusznym, osądzającym obywatelem? :D
Może ujęte nieco dziwnie, ale chciałam w skrócie oddać, co sądzę o przekonaniach tego świata.
Niech się uda !
Akceptując mamy dużo większy wpływ na pozytywne zmiany niżeli mielibyśmy nieustannie wszystko widzieć po ' jakiemuś '.
Pozdrawiam,
Ola :)

Komentarze