„Lepiej być skromnym pośród pokornych, niż łupy dzielić z pysznymi” – tak mówi jedna z Ksiąg Przysłów.
Dziś ten cytat wpadł mi zupełnie „randomowo”, ale jednak coś w nim musi być. Wiadomo, nie chodzi o to, by ciągle przypatrywać się swoim niedoskonałościom. Dziś jednak bardzo zapragnęłam zmienić swoją postawę.
Czasem widzę u siebie zbytnią pewność siebie. Broń Boże – pewność siebie sama w sobie nie jest zła. Problem pojawia się wtedy, gdy prowadzi do irytacji, kiedy ktoś podważa moje zdanie albo zwraca uwagę na wykonane przeze mnie zadanie.
Mimo że sama, przez swoją nadgorliwość, narzucam sobie zbyt wiele obowiązków, denerwuję się, gdy ktoś wytyka mi błędy. Oczywiście moje zirytowanie pozostaje ukryte. Gdy rzeczywiście okazuje się, że „mam rację”, czuję dumę. Gdy natomiast popełnię błąd, zalewa mnie fala wstydu. A przecież przez cały czas gdzieś z tyłu głowy pojawiają się myśli: „Jestem świetna. Zrobiłam to. Dałam radę. Ale jestem szybka...” i tak dalej.
Chcę o tym napisać, bo często właśnie podczas pisania znajduję odpowiedzi i podpowiedzi.
Nie chcę złościć się na siebie z tego powodu. Chciałabym jednak stopniowo zamienić tę postawę na większą wewnętrzną neutralność. Zamiast potrzeby udowadniania sobie lub innym swojej wartości, chciałabym odczuwać motywację do pracy, słuchać innych bez natychmiastowej oceny i przyjmować informacje zwrotne z otwartością. Nie po to, by czuć się gorszą, ale po to, by stawać się lepszą.
Komentarze