Miałam dziś niebywałą okazję doświadczyć stanu jednoczesnego bycia i niebycia.
Wiem, brzmi to podejrzanie — wciąż mam w sobie potrzebę tłumaczenia się z własnych odczuć, co jest totalnie obciążające.
Ale naprawdę tak było.
Jadąc samochodem, w ten deszczowy i szary poranek, z lekkim napięciem związanym z nową pracą, nagle poczułam stan bycia we wszystkich możliwych wersjach siebie, we wszystkich czasoprzestrzeniach.
Takie poczucie: żyję, ale jednocześnie istnieje taki czas, w którym mnie już nie ma.
Stan bardzo uwalniający od różnego rodzaju wewnętrznych konfliktów, krytyki wobec siebie, presji oraz stresu związanego z przyszłością.
Strasznie chciałabym go zatrzymać. Ale cóż… każda myśl, każdy obowiązek i każda decyzja rozmywają takie stany. Pozostaje tylko wracać do nich częściej — aż w końcu zadomowią się w nas na dobre.
Ten stan wyraziłabym jednym słowem: „istnieć”.
Cytat na dziś :
Komentarze