Tytuł może być nieco enigmatyczny, ale poprzedni tekst na pewno pomaga w jego interpretacji. Chyba każdy zgodzi się, że wiara w siebie pojawia się wtedy, gdy zaczynasz ufać swoim możliwościom, a nie wątpliwościom.
Ale… krótka jest droga od pewności siebie do arogancji.
To właśnie orzech, który od jakiegoś czasu staram się rozgryźć.
Ta lekcja ciągnie się za mną bardzo długo.
Czy aby przestać być niewolnikiem, należy zachowywać się jak ci, od których właśnie uciekam z niewoli?
Mam pewne przemyślenia, o których chciałabym napisać 😊.
Pewność siebie nie może stać się maską osoby, która dalej ubiega się o względy innych — tylko pod przykrywką własnej pewności.
Co to znaczy?
Można być pewnym siebie, a jednocześnie wciąż „wchodzić komuś w tyłek” albo pokazywać się w cudnym świetle cudzych oczekiwań.
Dla mnie prawdziwa pewność siebie to nieukrywanie niczego, działanie bez krępacji. To świadomość, że wykonujesz coś najlepiej, jak potrafisz, bez strachu przed krytyką czy konsekwencjami, ale przy jednoczesnym szacunku do czyichś standardów i przyzwyczajeń.
To jest właśnie pewność siebie według Mua — nie narzucanie swoich norm ani zachowań, tylko pozostawanie wiernym sobie, nawet jeśli inni próbują Cię kształtować.
Bo kiedy większość ludzi narzuca swoje reguły, brakuje odwagi i mocy, by pozostać wiernym własnej lekkości. Konflikt narasta, a lekcja wciąż nieodrobiona.
Nie ominie Cię, jeśli nie poczujesz w sobie mocy sprawczej nad własnym życiem.
Prawdziwa moc płynie z odwagi, serca i pewności siebie, a nie ze strachu.
A posiadać moc pisania własnego scenariusza życia… to już coś niezwykłego.
Wspomniałam o odwadze i pewności siebie, ale zapomniałam o sercu — czynnikiem, bez którego pewność siebie łatwo może zmienić się w arogancję.
Droga, którą sobie obrałam, nie jest prosta.
Ale poczucie panowania nad swoim życiem przewyższa wszystko.
Świadomość, że jestem Panią swojej przestrzeni, tej świątyni wewnątrz, daje uczucie lekkiego wspomnienia lata — bez konsekwencji i te wolne i ciepłe wieczory <3
Obrałam drogę otwartego serca.
Drogę do „wolności nad ograniczeniami”, do bycia przyjacielem dla siebie, a później dla innych.
Drogę, dzięki której moja moc będzie inna — nie podporządkowująca, nie dominująca nad innymi, lecz moc oparta na intencji, akceptacji i mądrości, nie na złości ani oczekiwaniach.
I niech tak się stanie 😊
Pozdrawiam,
Ola
Komentarze