Największy mit o sesji zdjęciowej brzmi tak: musisz wejść do studia i od razu wiedzieć, co robić. Nie musisz. Profesjonalna sesja kobieca nie polega na tym, że stajesz przed obiektywem i sama wymyślasz pozy, gesty oraz spojrzenia. To ja prowadzę Cię przez cały proces. Krok po kroku, bez chaosu i bez niezręcznego milczenia pod tytułem: „no to teraz bądź naturalna”.
Zaczynamy spokojnie
Pierwsze minuty sesji nie są po to, żeby zrobić zdjęcie życia. Są po to, żebyś oswoiła się ze studiem, światłem i aparatem. Rozmawiamy, sprawdzamy stylizacje, dopracowujemy szczegóły i zaczynamy od prostych ustawień. Nie wrzucam Cię od razu na głęboką wodę.
Pokazuję, a nie tylko mówię
Podczas sesji nie musisz zgadywać, co oznacza „ładnie się ustaw”. Pokazuję Ci pozy, kierunek ruchu i drobne gesty. Podpowiadam, jak ułożyć dłonie, gdzie skierować wzrok, kiedy odwrócić głowę, jak stanąć i co zrobić z ramionami. Czasami wystarczy przesunąć stopę o kilka centymetrów. Czasami opuścić bark. Czasami zmienić oddech. To są drobne rzeczy, ale właśnie one robią ogromną różnicę na zdjęciach.
Pracujemy ruchem, nie sztywną pozą
Nie zależy mi na tym, żebyś zastygła jak manekin w witrynie. Zdecydowanie wolę ruch: poprawienie włosów, założenie szpilki, wiercenie się mimo, że siedzisz, spojrzenie przez ramię albo delikatne oparcie dłoni o twarz. Takie gesty sprawiają, że ciało wygląda naturalniej, a zdjęcia mają w sobie życie. Sesja zaczyna przypominać płynną rozmowę, tylko zamiast przecinków słychać migawkę (albo i nie, zależy od sprzętu).
Na bieżąco koryguję detale
Nie musisz kontrolować wszystkiego sama. Podczas zdjęć zwracam uwagę na światło, ułożenie sylwetki, tkaniny, włosy, dłonie i mimikę. Jeżeli coś wymaga poprawki, mówię od razu. Jeżeli dana poza nie działa, zmieniamy ją bez robienia z tego dramatu w trzech aktach. To normalna część pracy na planie.
Pokazuję Ci efekty w trakcie
W odpowiednim momencie pokazuję pierwsze zdjęcia na ekranie aparatu. To bardzo często przełomowy moment. Widzisz, że to działa, że wyglądasz dobrze, że aparat nie jest potworem z piwnicy, tylko narzędziem, nad którym naprawdę mamy kontrolę. Po tym stres zwykle wyraźnie spada.
Sesja ma rytm
Przechodzimy od prostszych ustawień do bardziej świadomych kadrów. Najpierw oswajamy ciało z aparatem. Później dokładamy ruch, emocje, mocniejsze spojrzenia i bardziej dopracowane stylizacje. Dzięki temu nie musisz od razu „wejść w rolę”. Ona pojawia się naturalnie w trakcie pracy.
Na koniec
Moim zadaniem nie jest patrzeć, czy „umiesz pozować”, ale poprowadzić Cię tak, żebyś nie musiała się tym martwić. W profesjonalnej sesji zdjęciowej nie chodzi o perfekcyjne odgrywanie póz z Pinteresta. Chodzi o współpracę, zaufanie i spokojne prowadzenie. Dzięki temu możesz przestać kontrolować każdy gest i po prostu wejść w proces. Resztę zostaw mnie. Martyna
Komentarze